niedziela, 3 lipca 2011

Podsumowanie Derbów Ziemi Lubuskiej oraz Zapowiedź XII kolejki Speedway Ekstraligi

  Stelmet Falubaz Zielona Góra - Caelum Stal Gorzów

To były derby... Chciałoby się powiedzieć niezwykle zacięte. Niestety w czwartkowym meczu pomiędzy Stelmetem Falubaz Zielona Góra a Caelum Stal Gorzów liczył się głównie start i gęsiego dojazd do mety. Nie przeczę, że kilka razy zdarzyło się jakieś mijanki, jednak na tym smutny koniec. Wynik też do biegów nominowanych był na styku. Coś tylko te nominowane Gorzowiakom nie wyszły. Wszak dwukrotnie miała stanąć na starcie para Pedersen - Gollob. Jednak gdy to w 14 biegu Hancock powiózł Golloba, a taki leszczyk Davidsson "dzikiego" Nickiego, skończyły się marzenia nawet o remisie. Stad też mega foch 'Naszego Mistrza', który w 15 biegu już niestety nie wystąpił. Na otarcie łez, w ostatnim biegu zwyciężył Pedersen i tym samym derby ziemi lubuskiej zakończyły się wynikiem 50:40. Muszę się rozpłynąć nad jazdą "Adrenaliny" (14+1)  i Grega Hancocka (13 punktów), byli niemalże nie do ugryzienia. No i wiadomo Pepe jak na kapitana przystało zrobił swoje. Do tego nawet taki słabiak Davidsson zrobił 5+1. Świat się kończy chyba. Co do Stali, najbardziej szkoda mi młodziutkiego Bartosza Zmarzlika. To chłopak o złotym sercu i jak widać presja go zjadła. Chyba za dobrze chciał. No ale cóż się dziwić. Pewnie czuł, że włodarze klubu liczą na jego punkty. Wiadomo, że nawet najlepsi się spalają a mecze derbowe sa tego świetnym przykładem. Maścić "Staleczce" nie będę bo w sumie pojechali poniżej moich oczekiwań. Wiem, że nowe tłumiki nie dają już takich możliwości i mijanki na trasie są rzadkością, ale chodzi mi ogólnie o ich postawę. Tak jakoś pozostał mi niedosyt po ich występie.. Więcej spodziewałam się po Iversenie, a tu tylko skromne 5 punktów. Przecież zna ten tor.. Nie popisał się.. Bynajmniej nie w tym meczu.. Zagar kolejny "piątkowiec". jeden wygrany mecz a potem tylko 'pilnowanie tyłów'. Hansior chyba nie tak chciał powrócić na tor. Teraz ma czas by przygotować się do meczu.. Nadzieje wiążą z nim wielkie. W komentarzach na SF czytam wypowiedzi typu..  "Wspomnicie moje słowa on jeszcze w play-offach nie jeden mecz nam wygra  " ( dodana przez Gorzów FAN). Ja bym nie liczyła na to, że zaraz będzie przywoził Wam po 10 punktów. Niech chociaż przywozi Wam te 5 i dołączy do samych jeźdźców "na piątkę". To na tyle odnośnie zaległych i tak "przekłamanych" derbów.



Matej chyba zapatrzył się w oblicze podprowadzającej. Zauroczony zdobył tylko 5 punktów...


Zapowiedzi dziś krótkie, z różnych względów.. Obiecuje jednak wysmarować coś więcej w podsumowaniu :)


Unibax Toruń - PGE Marma Rzeszów

Tu nie przepowiadam innego scenariusza jak wygrana "Aniołów". MotoArena to obiekt, na którym Torunianie w pełni pokazują swoją siłę. Podejrzewam, że nawet "Misiael"Jepsen Jensen coś pojedzie. Trochę późno się obudził, no ale ważne, że w ogóle się budzi. Prawie jak niedźwiedź ze snu. Akurat na play offy. Swoją drogą jak usłyszałam swego czasu podnietę pewnej Toruńskiej fanki, która szukała "Misiaela" do kolejnej słitaśnej fotki na facebook'a mało nie padłam. Ale tak to już jest w tym sporcie, nieważne że brzydal, ważne , że się o nim mówi. Wracając jednak do samego meczu. Składu Unibaxu przedstawiać i reklamować raczej nie trzeba. Wszyscy wiedzą w jakiej formie jest Holder i Sullivan, a do tego oczywiście dochodzi Miedziński, który wraz z młodszym z Australijczyków tworzy silna parę. Jest też Holta, co prawda narzeka na te nadgarstki, ale myślę, że ujedzie choć z 6-7 "oczek". Ruda Grażyna nie ma co się łudzić, że urwie więcej jak 38 punktów. I to uważam, że będzie mega maksymalna zdobycz. No chyba, że stanie się cud i dobiją do 40. Ale "Marne" szanse na to mają. Fakt, Crump i Okoń w formie. Harris też zawsze coś tam ujedzie, no i oczywiście Richardsson, który ostatnio jakby trochę się obudził w meczu z Wrocławiem. Po tej niedawnej kraksie był jakiś taki nie swój. No ale chyba wszystko wraca do normy. Oby tak było, bo może wtedy "Żurawie" trochę powalczą i będzie chociaż kawałek dobrego widowiska. Bo jak już wspomniałam, przy tych nowych tłumikach o jakiejś spektakularnej akcji i wielu mijankach nie ma nawet mowy. Daj Boże, żebym się myliła. Choć raz.
W trakcie pisania zapowiedzi dotarło do mnie info, że Unibax pojedzie bez MJJ. Niewielkie osłabienie, może pojedzie Karol. Może, na pewno.


Tym razem nie będzie wiwatu.. W górę ręce, módlcie się żebyście dobili 40.


Stelmet Falubaz Zielona Góra - Betard Sparta Wrocław

Magiczni po raz kolejny jadą u siebie i mając atut własnego toru na pewno nie pozostawią Wrocławianom żadnych złudzeń odnośnie zwycięstwa. Mimo, że Falubazowi skończyła się Z/Z i tak są oni poza zasięgiem zespołu z Wrocławia. Nie pomoże im nawet fakt, iż nie tak dawno reprezentanci Sparty wygrali na zielonogórskim obiekcie MPPK. Motomyszy wygrają bez dwóch zdań, kwestią jest tylko jakie baty zbiorą jeźdźcy Piotra Barona. Ciekawe zapewne będą pojedynki pomiędzy juniorami. A dokładniej interesuje mnie walka Janowski - Dudek. O ile Janowski ma jakoby większe doświadczenie, to Duzers może pokusić się o palmę pierwszeństwa w biegu juniorskim. Ostatnio w zawodach MPPK, ewidentnie Maćkowi nie szło. Ja, ze swojej strony życzę mu nawet i kompletu. Niestety na tym chyba kończy się moje wychwalanie zawodników Betardu. Bjerre jakoś nie błyszczy. Miał być tą ostoją, a okazuje się byc ledwo drugą linią. "Złotka" czyli Jędrzejak i Świderski będą mieli okazje żeby zabłysnąć i być może zbliżyć się do wyniku jaki osiągnęli niedawno w Zielonce. Reszta to tylko tło. Nawet nie wspominam. Falubazu, podobnie jak wcześniej Unibaxu, nikomu nie trzeba przedstawiać. W swoich szeregach znakomicie jeżdżący Greg Hancock i ostatnio na fali "Adrenalina" Jonsson. Kapitan "Pepe" zawsze na miejscu by wspomóc swoją zdobyczą dwucyfrową. Więc "trio" jest przednie. Do tego Davidsson, ujedzie coś pewnie na Wrocławiu. Myślę, że zakręci się koło 5-7 może. I ciekawa jestem powrotu Grzegorza Zengoty. To w sumie jego inauguracja sezonu 2011. Ciekawie, ciekawie. Oj Sparta, baty będą.


Nie ma co marszczyć brwi.. Będą baty i to nie małe...




Unia Leszno - Caelum Stal Gorzów

Tutaj też będzie ciekawie. Od dłuższego czasu "Smoczyk" jest nie zdobyty. Czy uda się to w końcu drużynie z Gorzowa? Cóż, szanse jako takie są. Leszno okaleczone, w dodatku Kennett w ostatnim meczu na leszczyńskim obiekcie nie zachwycił swoją jazdą. No i Skórnicki. Za dużo słabych punktów chyba. Chociaż "Byki" też maja swoją "świętą trójcę". Koldi, Hampel i Batchelor to takie solidne filary Unii. Na prawdę Batchelor to dla mnie taki cichy bohater, bo przywozi i zbiera skrzętnie te ważne punkty i ciągle sprawia wrażenie, że stać go na jeszcze więcej. Tak jak już mówiłam, Kennett w tym spotkaniu to dla mnie niewiadoma. Stal po porażce w derbach zapewne chciałaby poskromić Leszno na otarcie łez. Dokonać czegoś co nie udało się w tym sezonie nikomu.Nazwiska w teamie są. Synowie Władka - Gollob i Pedersen w sumie w meczach robią swoje "dwucyfrówki". Zobaczymy co pokaże "bajkopisarz" Hans. No i ciekawa jestem czy presja już zeszła z Bartka Zmarzlika. Jego punkty przydadzą się Stali, jeśli zawiedzie Andersen. Puk zrobi pewnie z 7 punktów. Dobrze by było. A Zagar? Zobaczymy, różnie to z nim bywa. Żeby potem Władek nie rzucał hasłami : "Kto to Zagar? Kto to Andersen?". Mroczka na razie wyautowany. Sam mecz zapowiada się ciekawie. Leszno zdziesiątkowane plagą kontuzji, a Gorzów - "dream team" - może pokusić się o zwycięstwo. Leszczyńskie "Byki" tak łatwo skóry nie oddadzą. Będzie niezłe rodeo.

Czy "Byki" po raz kolejny na Smoczyku pozostaną niepokonane?


Tauron Azoty Tarnów - Włókniarz Częstochowa

Ciekawi mnie ten mecz. Jaskółki powinny to wygrać. Tak przynajmniej widzę na papierze. Jak jednak wiadomo wszem i wobec - żużel to sport, a w sporcie wszystko zdarzyć się może. Tarnowianie maja atut własnego toru, który miejmy nadzieje zostanie przygotowany na czas. To tak odnośnie koncertu "dziadków Skorpionów" na stadionie. Jeśli Tarnów pojedzie jak tego można spodziewać się po "nazwiskach" to Częstochowa może polegnąć nawet do 35-38. Lindgren, Kasprzak, Ulamek, Vaculik, Pedersen - to brzmi obiecująco. Ale jak dotąd któryś z nich zawsze zawalał mecz. Czy są w stanie się spiąć tak porządnie i sprawić baty drużynie spod Jasnej Góry? Są w stanie, ale czy to zrobią to już dwie różne sprawy. "Lwy" mają dwie armaty w postaci Rosyjskich braci. Łagutowie powinni coś powalczyć, tego jedynie mogę być pewna. Idą ostro, trzymają gaz, tak jak być powinno. Nie wiem jak tam PiKej bo ostatnio chyba troszkę osłabł, podobnie zresztą jak Nermark. Nie mogę zapomnieć o Szombierskim. Tutaj jest loteria. Rok temu nawet nieźle pojechał w Tarnowie. Kto wie co tu się wydarzy. Niby Częstochowa wielkich sław nie ma, ale pokazali już w tym sezonie wiele razy, że nie są chłopcami do bicia. Mecz arcyważny dla obu drużyn. Wiedzą o co jadą. Czas więc zapiąć pasy, wziąć głęboki oddech i obejrzeć to spotkanie. Jestem pewna, że będzie warto.

Nawet karate Artura Czaji nie pomoże, jeśli cały team nie pojedzie..