sobota, 25 czerwca 2011

Grand Prix Wielkiej Brytanii: Szansa dla Crumpa?

Dziś czeka nas kolejna runda z cyklu Grand Prix. Tym razem zawodnicy będą walczyć na Millennium Stadium w Cardiff.  Oblicze samego stadionu zapiera dech w piersiach, a kibice z Polski na pewno licznie pojawią się na tym obiekcie by wspierać rodaków. Warto podkreślić, że GP Wielkiej Brytanii jest szczególnie łaskawe dla Jasona Crumpa. "Rudy" w rundach rozgrywanych w U.K triumfował już pięciokrotnie, a na wspomnianym już Millennium Stadium - aż trzy razy. W zeszłym roku, na najwyższym stopniu podium stanął Chris Holder, który również w tym sezonie imponuje jazdą zarówno w lidze jak i w GP. Nie będę czarować, widzę go w finale. Zresztą tak samo Crumpa. Ostatnio się rozkręcił, a jak widać brytyjski tor mu sprzyja. Z tonu na pewno nie spuści Greg Hancock, który do prowadzącego Golloba traci tylko 1 punkt. Przecież on także wyśmienicie prezentuje się w rozgrywanych na wyspach rundach Grand Prix. Nie zapominajmy także o "Naszym Mistrzu", który wydał dodatkowe pieniądze (ba! 70 tys. zł) by doskonale przygotować się na nadchodzące spotkanie z najlepszymi zawodnikami globu. Zobaczymy jak ta niebagatelna suma przełoży się na jego wyniki. Może w końcu nie będzie miał problemów z dopasowaniem się i będzie zadowolony ze swojego sprzętu. Ileż to razy na początku narzekał że "to jeszcze nie to co  bym chciał". Trzymam więc kciuki za MISZCZA, by nareszcie doszedł do porozumienia ze swoimi rumakami. Ah, prawie zapomniałabym, o wyśmienicie prezentującym się Jarosławie Hampelu. Też mógłby namieszać w tej stawce. Szkoda mi jego występu w Kopenhadze. Ciągle wraca mi przed oczy to felerne pierwsze pole, które niepotrzebnie wybrał. Wrrrrrr... nie mogę tego przeboleć. Miejmy nadzieję, że tym razem dotrze do finału bez problemu i powalczy o podium. A wiem, że potrafi, już przecież zrobił to dwukrotnie. Nie miałabym nic przeciwko gdyby zajął pierwsze miejsce. W każdym bądź razie z piątki, no może szóstki ( bo boję się, a raczej liczę na to, że Chris Harris podobnie jak w 2007 roku zaskoczy nas swoją postawą) nie należy upatrywać nikogo więcej w finale. A więc, moim zdaniem z czołówki : Hancock, Crump, Gollob, Holder, Hampel ( no i zobaczymy tego "Bombera" jak się pokaże ) wyłoni się zwycięzca dzisiejszego turnieju. Cały czas mam nadzieję, że zaskoczy Janusz Kołodziej. Już nie mówię, że musi się pchać do finału, ale gdyby tak chociaż powalczył o półfinały... Ehh.. czy nie za dużo na raz bym chciała? No i zwycięzca... W tym roku jak już mówiłam kibicuję Hancockowi. Tak będzie i tym razem, choć również trzymam kciuki za biało-czerwonych. Patriotyzm pełną gębą.

 Nasz Mistrz ma o czym myśleć. Różnica między nim a Hancockiem to zaledwie punkt.


Pedersen coś ostatnio "spuchł" i mimo, że w Kopenhadze zaprezentował się przyzwoicie, to jednak już nie ten sam Nicki co kiedyś. Dlatego upatruję go w półfinałach, ale myślę, że na tym zakończy znów swoje występy. Jakoś mi coś nie pasi w tym sezonie w jego jeździe. Nie wiem czy wszystko należy zwalać na te nowe tłumiki. W końcu nie wszyscy tak nagle obniżyli loty. Ścisłą czołówkę ostro gonią Fredrik Lindgren i Emil Sajfutdinow. O ile ten pierwszy radzi sobie całkiem nieźle startując w Wielkiej Brytanii, to Emil poza znakomitym występem na otwarcie GP zbladł ostatnimi czasy na tle rywali. Walczy, czaruje ale niestety bezskutecznie. Czy to na pewno ta sama "Rosyjska Rakieta"? A może ta rakieta dotarła już na księżyc i po prostu odpoczywa. Nie wiem, ciągle liczę, że zobaczę z jego strony spektakularne akcje, a mówię tu o emocjonującej walce na torze, nie o bójkach poza nim ( a pamiętamy Cardiff sprzed dwóch lat ). Niech zabłyśnie, niech pokaże, że nie stracił wigoru. Następny w klasyfikacji, zaraz za Rosjaninem  - Kenneth Bjerre ma chyba wyjątkowego pecha w tegorocznych rozgrywkach GP. Gość stara sie jak może, napina ile wlezie. Rezultatów zbytnio nie widać. Powiedziałabym nawet poniżej moich oczekiwań. Zabłysnął podobnie jak Emil w Lesznie a potem dno w Goeteborgu, średnio w Pradze i znowu poślizg w Kopenhadze. Skacze ta forma u niego. Teraz wypada znowu dobry cykl. Zobaczymy czy moja "wróżba" się sprawdzi. Dopiero dziesiąta lokatę w klasyfikacji generalnej zajmuje "Adrenalina". Szwed w barwach Falubazu jeździ całkiem dobrze, jednak w Grand Prix ciągle coś mu brakuje. Niby waleczny jest na tym torze, wyprawia cuda wianki, jednak jak można zauważyć, jego starania nie przynoszą wymiernych wyników. Jeszcze w tegorocznych rozgrywkach nie osiągnął dwucyfrowego wyniku w żadnym turnieju. Mniemam, że AJ celuje w "ósemkę". Traci na razie tylko i aż 9 punktów do ósmego w klasyfikacji Sajfutdinowa. Andreas, czas spiąć tyłek i do przodu. Średnie występy Norwega z polskim paszportem uplasowały go na pozycji 11. Rune Holta bowiem jakoś tak nie zaskakuje niczym specjalnym. O ile w barwach Unibaxu dowozi punkty na wagę zwycięstwa (jak choćby w meczy z Cz-wą) to w  GP brak mu iskry. Raz po raz coś wygra, potem ogląda plecy zawodników, których normalnie powinien objechać z palcem w ... tłumiku powiedzmy.. Albo nie, bo tłumik gorący, jeszcze chłop się poparzy.


Do pełni szczęścia brakuje tylko dobrej jazdy w GP. W Unibaxie idzie mu całkiem nieźle..


Daleko, bo dopiero 12 jest Chris Harris, ale powiem szczerze, że ostatnio bardzo miło zaskoczył mnie swoim występem w Kopenhadze. No i te kontrowersyjne wykluczenie.. Nadal to za mną chodzi. Komedia. "Dzikusa" czyli pobieżnie nazywaną przeze mnie dziką kartę otrzyma jego rodak - Scott Nichols. Nie wiem jak sobie poradzi w starciu z elitą. Ale jakoś nie wróżę nic więcej jak półfinału - to maksimum. Trzynasty "Toninio" Lindbaeck zaskoczył chyba w sumie tylko raz na takim dosyć wysokim poziomie. Było to bodaj w Goeteborgu, przy fatalnych warunkach pogodowych. Po tym jego "objawieniu" na szwedzkiej ziemi liczyłam, że będzie walczył również o miejsce w bezpiecznej ósemce. Bez szału.. A szkoda, bo zdolna bestia z niego jest. 14 miejsce należy do wspomnianego już "Koldiego". Janusz ostatnio notuje wzrost formy. Podobno znalazł już "złoty środek". Oby... Przecież wszyscy liczą na to, że będzie fruwał jak w poprzednim sezonie. Oj latał Nasz Kołodziej, latał. Czy wzbije się na wyżyny w Cardiff? Ja nie mam nic przeciwko. Chyba nikt nie ma. Niech chłopak jedzie... Wystarczy już tych zer.. A na deser.. 15 miejsce... Artiom Łaguta, który w tej rundzie niestety nie pojedzie.. Ot problemy z wizą.. Taaaaa...Toż to skandal.. Z całym szacunkiem i sympatią dla "Zorra" , po tym jak Łaguta zaprezentował się w Kopenhadze miałam ochotę na więcej. I wierzyłam, że w Cardiff mógłby coś powalczyć. A tu pech.. No ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Zastąpi go nie kto inny jak Magnus Zetterstroem. Sympatyczny Szwed potrafi jeździć widowiskowo.. Na ile to wystarczy przekonamy się już dziś o godzinie 18:00, kiedy to rozpocznie się bitwa o Cardiff.

Testosteron i emocje w 2009 roku aż kipiały w Cardiff. Jak będzie tym razem?

3 komentarze:

  1. Olus , slonko moje , porazasz......czas konczyc moja kariere,uklaklem...poddaje sie juz wiecej wpisow na moim blogu nie bedzie,,, zabilas mnie...


    maly

    Pozdro z Buczy

    OdpowiedzUsuń
  2. Słonko, nawet się nie waż.. dzięki Tobie uczę się tej ironii i dystansu :) Jesteś moim MISZCZEM w tej dziedzinie :)

    pozdrowienia od Zbowidziar :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie się czyta twoje notki. Trzymaj tak dalej

    Pozdrawiam z Wrocławia i zapraszam na mojego bloga

    http://pod-wroclawska-lupa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń