Nasz Mistrz ma o czym myśleć. Różnica między nim a Hancockiem to zaledwie punkt.
Pedersen coś ostatnio "spuchł" i mimo, że w Kopenhadze zaprezentował się przyzwoicie, to jednak już nie ten sam Nicki co kiedyś. Dlatego upatruję go w półfinałach, ale myślę, że na tym zakończy znów swoje występy. Jakoś mi coś nie pasi w tym sezonie w jego jeździe. Nie wiem czy wszystko należy zwalać na te nowe tłumiki. W końcu nie wszyscy tak nagle obniżyli loty. Ścisłą czołówkę ostro gonią Fredrik Lindgren i Emil Sajfutdinow. O ile ten pierwszy radzi sobie całkiem nieźle startując w Wielkiej Brytanii, to Emil poza znakomitym występem na otwarcie GP zbladł ostatnimi czasy na tle rywali. Walczy, czaruje ale niestety bezskutecznie. Czy to na pewno ta sama "Rosyjska Rakieta"? A może ta rakieta dotarła już na księżyc i po prostu odpoczywa. Nie wiem, ciągle liczę, że zobaczę z jego strony spektakularne akcje, a mówię tu o emocjonującej walce na torze, nie o bójkach poza nim ( a pamiętamy Cardiff sprzed dwóch lat ). Niech zabłyśnie, niech pokaże, że nie stracił wigoru. Następny w klasyfikacji, zaraz za Rosjaninem - Kenneth Bjerre ma chyba wyjątkowego pecha w tegorocznych rozgrywkach GP. Gość stara sie jak może, napina ile wlezie. Rezultatów zbytnio nie widać. Powiedziałabym nawet poniżej moich oczekiwań. Zabłysnął podobnie jak Emil w Lesznie a potem dno w Goeteborgu, średnio w Pradze i znowu poślizg w Kopenhadze. Skacze ta forma u niego. Teraz wypada znowu dobry cykl. Zobaczymy czy moja "wróżba" się sprawdzi. Dopiero dziesiąta lokatę w klasyfikacji generalnej zajmuje "Adrenalina". Szwed w barwach Falubazu jeździ całkiem dobrze, jednak w Grand Prix ciągle coś mu brakuje. Niby waleczny jest na tym torze, wyprawia cuda wianki, jednak jak można zauważyć, jego starania nie przynoszą wymiernych wyników. Jeszcze w tegorocznych rozgrywkach nie osiągnął dwucyfrowego wyniku w żadnym turnieju. Mniemam, że AJ celuje w "ósemkę". Traci na razie tylko i aż 9 punktów do ósmego w klasyfikacji Sajfutdinowa. Andreas, czas spiąć tyłek i do przodu. Średnie występy Norwega z polskim paszportem uplasowały go na pozycji 11. Rune Holta bowiem jakoś tak nie zaskakuje niczym specjalnym. O ile w barwach Unibaxu dowozi punkty na wagę zwycięstwa (jak choćby w meczy z Cz-wą) to w GP brak mu iskry. Raz po raz coś wygra, potem ogląda plecy zawodników, których normalnie powinien objechać z palcem w ... tłumiku powiedzmy.. Albo nie, bo tłumik gorący, jeszcze chłop się poparzy.
Do pełni szczęścia brakuje tylko dobrej jazdy w GP. W Unibaxie idzie mu całkiem nieźle..
Daleko, bo dopiero 12 jest Chris Harris, ale powiem szczerze, że ostatnio bardzo miło zaskoczył mnie swoim występem w Kopenhadze. No i te kontrowersyjne wykluczenie.. Nadal to za mną chodzi. Komedia. "Dzikusa" czyli pobieżnie nazywaną przeze mnie dziką kartę otrzyma jego rodak - Scott Nichols. Nie wiem jak sobie poradzi w starciu z elitą. Ale jakoś nie wróżę nic więcej jak półfinału - to maksimum. Trzynasty "Toninio" Lindbaeck zaskoczył chyba w sumie tylko raz na takim dosyć wysokim poziomie. Było to bodaj w Goeteborgu, przy fatalnych warunkach pogodowych. Po tym jego "objawieniu" na szwedzkiej ziemi liczyłam, że będzie walczył również o miejsce w bezpiecznej ósemce. Bez szału.. A szkoda, bo zdolna bestia z niego jest. 14 miejsce należy do wspomnianego już "Koldiego". Janusz ostatnio notuje wzrost formy. Podobno znalazł już "złoty środek". Oby... Przecież wszyscy liczą na to, że będzie fruwał jak w poprzednim sezonie. Oj latał Nasz Kołodziej, latał. Czy wzbije się na wyżyny w Cardiff? Ja nie mam nic przeciwko. Chyba nikt nie ma. Niech chłopak jedzie... Wystarczy już tych zer.. A na deser.. 15 miejsce... Artiom Łaguta, który w tej rundzie niestety nie pojedzie.. Ot problemy z wizą.. Taaaaa...Toż to skandal.. Z całym szacunkiem i sympatią dla "Zorra" , po tym jak Łaguta zaprezentował się w Kopenhadze miałam ochotę na więcej. I wierzyłam, że w Cardiff mógłby coś powalczyć. A tu pech.. No ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Zastąpi go nie kto inny jak Magnus Zetterstroem. Sympatyczny Szwed potrafi jeździć widowiskowo.. Na ile to wystarczy przekonamy się już dziś o godzinie 18:00, kiedy to rozpocznie się bitwa o Cardiff.
Testosteron i emocje w 2009 roku aż kipiały w Cardiff. Jak będzie tym razem?



Olus , slonko moje , porazasz......czas konczyc moja kariere,uklaklem...poddaje sie juz wiecej wpisow na moim blogu nie bedzie,,, zabilas mnie...
OdpowiedzUsuńmaly
Pozdro z Buczy
Słonko, nawet się nie waż.. dzięki Tobie uczę się tej ironii i dystansu :) Jesteś moim MISZCZEM w tej dziedzinie :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia od Zbowidziar :)
Bardzo fajnie się czyta twoje notki. Trzymaj tak dalej
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z Wrocławia i zapraszam na mojego bloga
http://pod-wroclawska-lupa.blogspot.com/